Dom krawcowej

Mama o mało nie zemdlała, a reszta rodziny pognała pod dom krawcowej.
– Pani Stasiu! Pani Stasiu! – wołała ciotka, ale krawcowej nie było widać. Zebrała się już tam spora grupka mieszkańców Saskiej Kępy.
– Prawda to? – szeptały sąsiadki jedna do drugiej. – Niemożliwe! Czy to być może?
– Ponoć to milioner! Dobry Boże – przeżegnała się sklepowa.
– Słyszałam, że z Ameryki! – zawołała dramatycznym głosem kwiaciarka.
Mężczyźni nic nie mówili, ale obojętność ich była na pokaz, bo i przecież napierali co i rusz do przodu, żeby najnowszych wieści posłuchać.
– Pani Stasiu! Prosimy do nas! – wołano, ale drzwi pozostawały zamknięte.
Nagle rozmowy ucichły. Zbiorowisko rozstąpiło się, żeby utorował drogę wytwornemu panu z laseczką.
– To on – ochrypłym głosem rzekł ojciec.
– Ten Amerykaniec?
Przez chwilę szmer niedowierzania nasilił się, ale zaraz znów cisza zapadła.
Pan z laseczką spojrzał na tłumek i uśmiechnął się spokojnie.
– Dzień dobry – uchylił kapelusza.
– Dzień dobry – szepnęła kwiaciarka, po czym odchrząknęła i dodała. – Majewska, kwiaciarka, miło mi. A… z kim mamy przyjemność? Czy to prawda?
– Juliusz Kowalski, architekt, niezmiernie mi miło – spojrzał na zebranych, zamyślił się przez chwilę i dodał: – Przyszedłem po Stanisławę, moją narzeczoną.

[zosia mockałło]

 
Projekt został zrealizowany dzięki dofinansowaniu ze środków Urzędu Dzielnicy Praga Południe
Koncentrat.org.pl kępa cafe Zakochaj sie w Warszawie Herb m.st. Warszawa

Główna | Zdarzyło się... na Saskiej Kępie | koncentrat | kontakt