Romeo i Julia

I

Romeo i Julia trzymając się za ręce, idą przez spowity mrokiem Park Skaryszewski.

– Może tutaj popełnimy to samobójstwo?
– Tutaj? Zwariowałeś?
– No zobacz: taka piękna rzeźba. Wiesz, jak się nazywa? Rytm.
– Rytm?! Wygląda, jakby miała się zaraz przewrócić.
– No widzisz? To pasuje.
– No nie wiem. Ja to bym chciała umrzeć z tobą gdzie indziej.
– Umrzeć, ale gdzie?

Julia wyjmuje z torebki przewodnik po Saskiej Kępie.

– Popatrz, tu niedaleko jest ulica Bajońska. Ładna nazwa.
– Nie chcę umierać na ulicy.

Zdenerwowana Julia chowa przewodnik do torebki.

– Ach, Romeo, czy mógłbyś przestać się droczyć w takiej chwili?

Romeo podchodzi do Julii, chwyta ją za ręce, patrząc jej głęboko w oczy.

– Kocham cię, Julio.
– Kocham cię, Romeo.
– Nikt nie akceptuje naszej miłości.
– świat jest zły.
– Tak, świat jest okrutny.
– Ucieknijmy!
– To już zrobiliśmy.
– Dopadną nas!
– No to umrzyjmy.
– To już postanowione.
– Więc jak...?
– Nie tu.
– A gdzie?
– Tam.
– Ja tam nie chcę.
– To nie wiem.
– Poczekaj, ktoś idzie!

Romeo chwyta Julię za rękę, chowają się w zaroślach. Drżą w oczekiwaniu na dalszy rozwój wydarzeń. Nagle wyrasta przed nimi strażnik miejski z pałą w ręku.

– Coooo? Na amory wam się zebrało?

II

Matka już nie może.

– Ach, Romeo, czy mogłabyś przestać się droczyć w takiej chwili?
– Ale ja lubię – odpowiada Romeo frywolnie.
– Ale naprawdę, Romeo. Są granice.
– Nie ma żadnych granic! świat jest płynny, zmienny. Wszystko jest dozwolone.

Matka odwraca się w stronę zlewu. Puszcza wodę, zaczyna myć naczynia.

– Synu...
– Nie mów do mnie „synu”! –
tupie nogą Romeo. Szpilki w rozmiarze 45, które ma na sobie, wydają nieprzyjemny zgrzyt w zetknięciu z kuchenną terakotą.

Matka cierpliwie przeczekuje ten wybuch agresji, szorując dno rondla.

– Julka o ciebie pytała.
– Nie chcę jej znać.

Łzy zaczynają lecieć z oczu matki. Odwraca się w stronę syna, skupionego na poprawianiu opadających pończoch.

– To, że nosisz kobiece ubrania, nie oznacza, że przestałeś być mężczyzną.
– Nie mów do mnie w rodzaju męskim.
– Ale Julka...
– Nie chcę jej znać! Ukradła mi podkład Lancome’a!

Romeo wybiega nieporadnie z kuchni, trzaskając drzwiami.

Matka zostaje sama.

W powietrzu unosi się zapach dezodorantu Impulse, przemieszany z wodą po goleniu Brutal.

– Brutal – mówi matka, łkając.

Bierze do ręki kolejny brudny talerz. Nic innego jej nie pozostało.

Ref: Przysiądź się…

[przemek pilarski]

 
Projekt został zrealizowany dzięki dofinansowaniu ze środków Urzędu Dzielnicy Praga Południe
Koncentrat.org.pl kępa cafe Zakochaj sie w Warszawie Herb m.st. Warszawa

Główna | Zdarzyło się... na Saskiej Kępie | koncentrat | kontakt