Historia białej kapliczki, która w 1937 roku zdobyła nagrodę na wystawie Sztuka i technika w Paryżu

George: – Hej poznałem cię po kapturku, Czerwony Kapturku kapturek_96@polanski.fr
Czerwony Kapturek: – Hej, George. Jestem charakterystyczna, bardziej niż ty, bo z bajki.
Czerwony Kapturek: – Uff, tak się cieszę, że ktoś w końcu kupił album „Historia białej kapliczki, która w 1937 roku zdobyła nagrodę na wystawie Sztuka i technika w Paryżu”.
Czerwony Kapturek (refleksyjnie, choć z nerwem w głowie): – Allegro zbliża ludzi.
George: – Ale czasem wariatów można spotkać! Chciałem się umówić kiedyś na cmentarzu, miałem dodatkową kolekcję wszystkich płyt Anny Jantar, a taka jedna kretynka to się na propozycję uniosła i poczęstowała mnie mało parlamentarnym „spadaj zboku”.
Czerwony Kapturek: – Nie lękam się cmentarnego szyku, jestem artystką cmentarną, inspirowaną przez nagrobki, kapliczki, fantazyjnie stwardniałe mchy o kształcie średniowiecznej twarzy – w szkole mówią na to gotyk.
George (ożywiony): – W domu mam trochę albumów o śmierci. Możesz wpaść i się zainspirować. Pewnie jeszcze nie wiesz, ale każdy wielki artysta podejmował temat przemijana i odchodzenia, jak w tym słynnym wierszu, tytułu nie pamiętam, tylko kawałki: „A gdy śmierć zapuka do drzwi / wolę ciało mieć zmarszczką nietknięte / pięknem młodość przerwana znienacka / po dwudziestce życie to gówna i paćka”.
Czerwony Kapturek: – Odmówiłabym w normalnych okolicznościach, ale mój wewnętrzny głos przemawia głosem świętej pamięci mamy, więc go oleję. Czuję, że wiele nas łączy…
Czerwony Kapturek i George jak jeden mąż, bez transakcentacji: – Biała kapliczka, która w 1937 roku zdobyła nagrodę na wystawie Sztuka i technika w Paryżu.
I śmiechom końca nie było.

[robert pruszczyński]

 
Projekt został zrealizowany dzięki dofinansowaniu ze środków Urzędu Dzielnicy Praga Południe
Koncentrat.org.pl kępa cafe Zakochaj sie w Warszawie Herb m.st. Warszawa

Główna | Zdarzyło się... na Saskiej Kępie | koncentrat | kontakt